Ołtarz Kości Philip Carter


/WYDAWNICTWO ALBATROS/


„Ołtarz kości” Philipa Cartera to książka, która wciągnęła mnie od pierwszych stron i nie pozwoliła się oderwać do samego końca. Sięgnąłem po nią z polecenia, zupełnie nie wiedząc, czego się spodziewać, a dostałem rasowy thriller przygodowy z historią w tle, dokładnie taki, jaki lubię najbardziej.

Już od początku czuć tu ducha powieści sensacyjnych pisanych z rozmachem. Jest zagadka sięgająca korzeniami II wojny światowej, są tajne organizacje, zaginione relikwie i wyścig z czasem, który nie zwalnia ani na moment. Główny bohater rzucony zostaje w sam środek intrygi, która przerasta go o kilka pięter, a mimo to brnie do przodu, bo stawka jest zbyt wysoka, by się wycofać. To ten typ bohatera, któremu nie da się nie kibicować, zwykły człowiek w niezwykłych okolicznościach.

Najciekawszy jest jednak sam pomysł na fabułę. Autor bardzo sprytnie łączy fakty historyczne z fikcją i robi to w sposób wiarygodny. Lubię, kiedy w thrillerze czuć, że ktoś odrobił lekcje z historii i potrafi wykorzystać prawdziwe tajemnice do zbudowania własnej opowieści. Tutaj ten miks działa znakomicie. Co chwilę pojawia się nowy trop, nowe kłamstwo, które okazuje się prawdą, i na odwrót.

Przez długi czas krąży plotka, że pod pseudonimem Philip Carter kryje się Harlan Coben i muszę przyznać, że czytając „Ołtarz kości”, sam miałem takie skojarzenie. Jest tu to samo tempo, te same krótkie rozdziały kończące się zawieszeniem, ta sama umiejętność wodzenia czytelnika za nos. Nawet jeśli to tylko spekulacja czy sprytny zabieg wydawcy, to podobieństwo stylu jest uderzające. Fani Cobena poczują się tu jak w domu, bo dostają dokładnie to, co w jego książkach najlepsze, czyli wartką akcję i poczucie, że nikomu nie można ufać.

Oczywiście nie jest to książka pozbawiona wad. Momentami fabuła pędzi tak szybko, że logika schodzi na drugi plan, a niektóre zwroty akcji są mocno naciągane. Ale w tego typu literaturze zupełnie mi to nie przeszkadza. W końcu nie sięgam po taką powieść dla realizmu, tylko dla emocji i czystej przyjemności z czytania.

To idealna książka na oderwanie się od rzeczywistości, na jeden wieczór, który zamienia się w zarwaną noc, bo jeszcze tylko jeden rozdział. Jeśli ktoś lubi thrillery z historią, tajemnicami Kościoła, nazistowskimi sekretami i teoriami spiskowymi podanymi w hollywoodzkim stylu, będzie bawił się znakomicie. Ja bawiłem się wybornie i z chęcią wrócę do tego autora, kimkolwiek on naprawdę jest.

 

Komentarze

  1. Książkę czytałam, może nie jest porywająca, ale czytało się przyjemnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czegóż więcej można oczekiwać od tego typu literatury? ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty