Przygody Tintina 18 - Afera Lakmusa Hergé
To, co wywarło na mnie największe wrażenie podczas lektury, to genialnie stopniowane napięcie i precyzja, z jaką Hergé tka tę intrygę. Historia zaczyna się od niepokojących, niemal dusznych incydentów w rezydencji Księży Młyn – pękającego szkła, tajemniczych strzałów w parku i zniknięcia profesora – by po chwili rzucić Tintina i Kapitana Baryłkę w pościg przez Szwajcarię aż do opresyjnej, wręcz orwellijskiej Bordurii. Każda strona przynosi tu nowy zwrot akcji, podwójnych agentów, pościgi samochodowe i brawurowe ucieczki, a całość czyta się jak najlepszy film sensacyjny z epoki.
Strona wizualna tego tomu to czyste mistrzostwo techniczne. Odśnieżone, szwajcarskie krajobrazy, duszne wnętrza hotele, czy brutalistyczna architektura i mundury Bordurczyków zostały dopracowane z niezwykłą skrupulatnością. Mimo poważnej, pełnej zagrożenia tematyki, komiks nie traci swojego ikonicznego humoru – starcia Kapitana z natrętnym akwizytorem Serafinem Lampionem czy klasyczne gafy i nieporozumienia wywołane głuchotą Lakmusa stanowią doskonały balans dla szpiegowskiej fabuły.
Dla mnie była to lektura absolutnie porywająca, stanowiąca podręcznikowy przykład tego, jak powinien wyglądać idealny komiks przygodowy. Afera Lakmusa zachwyca dojrzałością, dynamiką i niepowtarzalnym klimatem szpiegowskiego dreszczowca. Z całego serca polecam ten album każdemu, kto szuka w literaturze obrazkowej najwyższej jakości i niezapomnianych emocji.



Komentarze
Prześlij komentarz