Przygody Tintina 19 - Koks w ładowni Hergé



Koks w ładowni to jeden z najbardziej dynamicznych, rozbudowanych i efektownych albumów w całym dorobku Hergé. Dziewiętnasty tom serii o młodym reporterze rzuca bohaterów w sam środek międzynarodowej intrygi, w której handel bronią, współczesne niewolnictwo i polityczne przewroty na Bliskim Wschodzie tworzą niezwykle sensacyjną, dojrzałą mieszankę. To komiks wybitny, pokazujący mistrzostwo artysty w łączeniu przygodowego zamachu z poważną, zaangażowaną tematyką społeczną.

Niezwykłe wrażenie zrobił na mnie niesamowity rozmach tej historii oraz jej absolutnie bezbłędne tempo. Akcja przenosi się błyskawicznie z europejskich kawiarni na pustynne bezdroża fikcyjnego państwa Khemed, a stamtąd na wzburzone wody Morza Czerwonego. Hergé w genialny sposób powraca tu do wielu kultowych postaci znanych z poprzednich tomów – na czele z bezczelnym i nieprzewidywalnym emirem Ben Kaliszem Ezabem oraz jego nieznośnym synkiem Abdallahem, którzy kompletnie wywracają do góry nogami spokojne życie Kapitana Baryłki w Księżym Młynie. Starcia na morzu, pościgi morskimi ścigaczami i walka z podwodnymi minami trzymają w napięciu do ostatniego kadru.

Rysunkowo to prawdziwy majstersztyk ery „czystej linii” (ligne claire). Precyzja, z jaką Hergé i jego studio odtworzyli statki, samoloty, uzbrojenie czy pustynne krajobrazy, budzi ogromny podziw i nadaje całej opowieści niesamowitą wiarygodność. Obok trudnego i ponurego wątku handlu ludźmi dostajemy też znakomicie wyważony humor – zmagania Kapitana z natrętnym akwizytorem Serafinem Lampionem czy wyczyny niezastąpionych Thomsona i Thompsona balansują ciężar gatunkowy opowieści.

Dla mnie była to porywająca, szalenie wciągająca lektura, do której wraca się z ogromną przyjemnością. Koks w ładowni reprezentuje wszystko to, co najlepsze w klasycznym komiksie europejskim: wielką przygodę, piękny rysunek i nienaganny warsztat fabularny. Gorąco polecam ten album każdemu fanowi obrazkowych historii.

Komentarze

Popularne posty