Proces Franz Kafka
Proces Franza Kafki to absolutny fundament literatury, lektura, która wdziera się w podświadomość i zostaje tam jako rodzaj niepokojącego, onirycznego wspomnienia. Historię Józefa K., który pewnego ranka budzi się i bez podania przyczyny zostaje aresztowany przez tajemniczy urząd, znamy niemal wszyscy, ale to właśnie sposób, w jaki ta opowieść została u nas zakorzeniona, czyni ją tak wyjątkową. Należy koniecznie wspomnieć, że genialnego przekładu tej powieści na język polski dokonał sam Bruno Schulz, co nadaje polskiemu wydaniu niezwykłego, niemal metafizycznego wymiaru. Jego styl idealnie współgra z kafkowską aurą lęku i osaczenia, sprawiając, że każde słowo brzmi tutaj jak wyrok wydany w nieznanej sprawie.
Podczas czytania uderza przede wszystkim ten duszny, klaustrofobiczny klimat biurokratycznego labiryntu, w którym bohater próbuje dociec prawdy, a trafia jedynie na kolejne ściany obojętności i urzędniczego absurdu. Fascynuje mnie to, jak Kafka – a za nim Schulz – prowadzi czytelnika przez świat, w którym logika przestaje istnieć, a winny jest każdy, kto tylko znajdzie się w zasięgu wzroku machiny państwowej. Józef K. nie walczy z konkretnym wrogiem, on walczy z systemem, który jest wszędzie i nigdzie zarazem, co czyni jego sytuację przerażająco nowoczesną i aktualną. Nie ma tu miejsca na bohaterstwo, jest tylko bezradność człowieka próbującego zrozumieć zasady gry, w której karty zostały dawno rozdane przez niewidzialnych graczy.
Najbardziej w tym wszystkim porusza mnie to, jak łatwo współczesny czytelnik może odnaleźć się w sytuacji bohatera – to uczucie bycia trybikiem w maszynie, której działania nie rozumiemy, jest przecież tak dojmująco bliskie każdemu z nas. Przekład Schulza wydobywa z tej prozy gęstość, której próżno szukać w innych tłumaczeniach, pozwalając w pełni zanurzyć się w ten ponury, wizyjny świat. Po odłożeniu książki czuję zawsze ten sam ciężar – niepokój o to, czy przypadkiem sam nie obudziłem się w tej samej dziwnej rzeczywistości, w której nikt nie wie, o co właściwie chodzi, ale wszyscy są gotowi na wyrok. To nie jest książka, którą po prostu się czyta; to książka, która w pewien sposób zaczyna nas czytać, odkrywając nasze własne lęki przed nieznanym prawem. Każde kolejne podejście do tego arcydzieła przynosi nowe pytania, na które – co w przypadku Kafki nie dziwi – nigdy nie otrzymamy jasnej odpowiedzi.



Komentarze
Prześlij komentarz