Syd Barrett i Pink Floyd. Mroczny świat Julian Palacios
Kiedy sięgałem po tę biografię, spodziewałem się kolejnej powierzchownej opowieści o gejzerze talentu i klasycznym upadku gwiazdy rocka. Julian Palacios zaserwował mi jednak coś znacznie głębszego i o wiele bardziej niepokojącego. To nie jest zwykłe zestawienie dat i dyskografii – to wręcz psychodeliczny rentgen duszy człowieka, który stał się fundamentem legendarnego Pink Floyd, a potem spłonął we własnym, wewnętrznym świecie.
Historia skupia się na zakamarkach genialnego, ale niezwykle kruchego umysłu Syda Barretta. Lektura tej książki bywa momentami psychicznie wycieńczająca. Palacios niezwykle skrupulatnie rekonstruuje klimat powojennego Cambridge, a później artystycznego, podziemnego Londynu lat sześćdziesiątych, do którego Barrett idealnie pasował.
Śledząc losy twórcy The Piper at the Gates of Dawn, nieustannie towarzyszyło mi poczucie narastającej tragedii. Zamiast szukać taniej sensacji czy powielać mity o szaleństwie wywołanym wyłącznie przez substancje psychoaktywne, autor z wielką czułością i wnikliwością przygląda się nadwrażliwości Syda, jego poczuciu wyobcowania oraz powolnemu zamykaniu się przed resztą zespołu.
Podczas czytania mocno uderzyło mnie to, jak trafnie autor uchwycił tragiczny paradoks tej historii: bez anarchicznej, dziecięcej wyobraźni Barretta Pink Floyd nigdy by nie powstało, ale zespół musiał zostawić go za sobą, by móc przetrwać i stać się gigantem. Najbardziej przejmujące były dla mnie rozdziały opisujące stopniowy paraliż twórczy i moment, w którym Syd po prostu przestał reagować na otaczający go świat, stając się żywym duchem dla własnych przyjaciół. To dla mnie książka pozostawiająca po sobie głęboki, gorzki osad. Palacios stworzył poruszający, bardzo ludzki portret zagubionego artysty, który przypomina, jak wysoką cenę można zapłacić za bycie pionierem i posiadanie absolutnie niezwykłej wrażliwości.



Komentarze
Prześlij komentarz