Oskar Schindler. Prawdziwa historia David M. Crowe
„Oskar Schindler. Prawdziwa historia” Davida M. Crowe’a to książka, która całkowicie zmieniła moje spojrzenie na postać, którą znałem do tej pory głównie z filmu Spielberga.
Crowe przypomina, że Schindler był postacią niezwykle kontrowersyjną. Był Niemcem sudeckim, szpiegiem Abwehry, który pomagał Niemcom przy zajmowaniu Polski, członkiem partii nazistowskiej, bon vivantem, biznesmenem, kobieciarzem i pijakiem, który prowadził hulaszczy tryb życia. A jednocześnie był człowiekiem, który podczas Holokaustu uratował około 1200 Żydów. Jak wykazuje Crowe, historia słynnej listy była znacznie bardziej skomplikowana, a przy ratowaniu ludzi ogromną rolę odgrywały również łapówki, znajomości i wpływy, a nie tylko względy humanitarne.
I właśnie to napięcie między oportunistą a zbawcą czyni tę książkę tak fascynującą. Autor nie próbuje wybielać Schindlera ani go potępiać. Pokazuje go jako człowieka z krwi i kości, pełnego sprzeczności, który w pewnym momencie swojego życia podjął decyzję, że nie będzie patrzył obojętnie.
Najbardziej poruszyła mnie część powojenna. Bo Schindler po wojnie, jako bankrut, przez lata wkładał ogromny wysiłek, by zyskać uznanie świata dla swoich zasług i odbudować swoje życie. To życie po byciu bohaterem okazało się dla niego znacznie trudniejsze niż samo bohaterstwo w czasie wojny.
To nie jest łatwa lektura, bo Crowe jest skrupulatny i bardzo szczegółowy, ale jeśli ktoś chce poznać prawdziwego Schindlera, a nie tylko filmową legendę, to jest to pozycja obowiązkowa. Dla mnie to jedna z najlepszych biografii, jakie czytałem.
Pod koniec życia bohater tej książki popadł w depresję i coraz częściej szukał wsparcia u „swoich” Żydów, było to wsparcie również finansowe. Odznaczony w 1993 roku medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.
Gdy pytano, dlaczego podczas Holokaustu robił to, co robił, odpowiedział: „O czym tu mówić? To są moi przyjaciele; zrobiłbym to dla nich jeszcze raz, gdyby była taka potrzeba, bo nienawidzę okrucieństwa i nietolerancji”.



Komentarze
Prześlij komentarz