Wigilijne psy i inne opowieści Łukasz Orbitowski
Wigilijne psy i inne opowieści Łukasza Orbitowskiego to mocny, wręcz brudny zbiór prozy, który osiada w głowie na długo. Autor bez pukania wkracza w codzienną, polską rzeczywistość przełomu wieków i przesyca ją gęstą, niepokojącą grozą. To nie jest tanie fantasy ani przewidywalny horror z potworami wyciągniętymi ze starych legend – u Orbitowskiego lęk rodzi się na blokowiskach, w niedogrzanych mieszkaniach i na szarych ulicach, wyrastając wprost z ludzkiej samotności, poczucia winy i bezsilności.
Podczas lektury największe wrażenie wywarła na mnie autentyczność tego świata i jego absolutnie ciężki, osaczający klimat. Tytułowe opowiadanie, jak i pozostałe teksty z tomu, idealnie balansują na granicy prozy obyczajowej i mrocznego niesamowitego realistycznego dreszczowca. Ból bohaterów jest tu wręcz fizycznie odczuwalny, a niesamowite zjawiska pojawiają się nie po to, by straszyć tanim efektem, lecz by wyciągnąć na wierzch to, co w człowieku najbrudniejsze i najgłębiej ukryte. Język jest surowy, celny, pozbawiony zbędnych ozdobników, a opisy polskich realiów uderzają znajomym, przygnębiającym tonem.
To była dla mnie lektura niezwykle duszna, ale też magnetyczna. Orbitowski pokazał tym zbiorem, że potrafi pisać o polskim strachu jak mało kto – bez pretensjonalności, za to z ogromnym wyczuciem ludzkiej psychiki. Szczerze polecam ten tom każdemu, kto w literaturze szuka twardego, niepokojącego i autentycznego spojrzenia w mrok.



Komentarze
Prześlij komentarz