Audrey w domu. Wspomnienia o mojej mamie Luca Dotti


/WYDAWNICTWO LITERACKIE/ 

„Audrey w domu. Wspomnienia o mojej mamie” Luki Dottiego to książka, którą zamknąłem z bardzo nietypowym uczuciem. Z jednej strony w brzuchu pojawia się natychmiastowe ssanie na widok opisanych tam włoskich pyszności, a z drugiej – w sercu robi się jakoś tak wyjątkowo ciepło i spokojnie. Czytając tę pozycję, człowiek nieustannie musi przypominać sobie, że chodzi o jedną z największych ikon światowego kina, gigantyczną gwiazdę Hollywood i kobietę, której twarz zna niemal każdy na tej planecie. Syn aktorki serwuje nam bowiem portret absolutnie niezwykły: pozbawiony błysku fleszy, czerwonych dywanów i wytwornych sukni od znanych projektantów.

Zamiast hollywoodzkiego przepychu otrzymujemy opowieść o kobiecie, która ponad wszystko na świecie ceniła sobie spokój, rodzinne ciepło, swój ogród i dobre jedzenie. Luca Dotti prowadzi nas przez życie Audrey Hepburn z perspektywy domowego zacisza. Dowiadujemy się, że najsłynniejsza aktorka świata wcale nie żywiła się powietrzem i elegancją, ale potrafiła z wielkim apetytem pochłonąć pokaźną porcję makaronu z sosami pomidorowymi, a jej prawdziwą, wręcz dziecięcą słabością była czekolada. Książka jest genialnie skonstruowana, bo to właściwie połączenie biografii, albumu z prywatnymi, nieznanymi dotąd zdjęciami oraz książki kucharskiej. Przepisy kulinarne stanowią tu cudowne tło dla kolejnych etapów życia Audrey – od trudnych czasów wojennych, przez pierwsze sukcesy, aż po spokojne lata spędzone w Szwajcarii i pracę charytatywną na rzecz dzieci.

Niezwykle uroczy w tej opowieści jest fakt, jak bardzo Audrey Hepburn starała się być po prostu zwyczajną mamą. Dotti wspomina, jak jako dziecko nie miał pojęcia, że jego matka jest kimś wyjątkowym dla reszty świata. Dla niego była po prostu mamą, która gotuje obiad, dba o psy, marudzi na nieporządek i najchętniej spędza czas w wygodnych ubraniach, bez grama makijażu. Ta wyrazista kontrastowość między jej ekranowym wizerunkiem a życiem prywatnym jest chyba najpiękniejszym elementem tej książki. Pokazuje, że największym luksusem dla osoby znanej na całym świecie może być po prostu zwyczajność, ciepły posiłek i święty spokój w gronie najbliższych.

Napisana z ogromną czułością, humorem i szacunkiem opowieść udowadnia, że klasa i elegancja Audrey Hepburn nie były tylko grą na potrzeby kamer – one po prostu z niej wypływały, niezależnie od tego, czy odbierała Oscara, czy mieszała sos w garnku. Lektura zostawia czytelnika z genialnym humorem, lekkim uśmiechem i potężną ochotą na ugotowanie tradycyjnego spaghetti. Jeśli szukacie ciepłej, wzruszającej, a zarazem niezwykle apetycznej biografii, która ukazuje zupełnie nową, piękną twarz znanej gwiazdy, ta książka będzie strzałem w dziesiątkę. Tylko mała rada przed czytaniem: warto od razu przygotować sobie jakąś dobrą przekąskę, bo opisy domowych posiłków potrafią złamać nawet najbardziej silną wolę.

Komentarze

Popularne posty