Królowie Przeklęci. Tom 3 Maurice Druon
/WYDAWNICTWO OTWARTE/
Trzeci tom zbiorczego wydania „Królów przeklętych” to wielkie, godne zwieńczenie tej niezwykłej sagi, które po prostu trzeba przeczytać, by do końca poznać losy tej nieszczęsnej dynastii. Gdy sięgałem po tę ostatnią część, zastanawiałem się, czy autor zdoła utrzymać tak wysoki poziom i to niesamowite napięcie, które towarzyszyło mi przy poprzednich stronach. Okazało się, że Druon po raz kolejny dał z siebie wszystko, serwując finał pełen emocji, w którym wszystkie wcześniej zasiane ziarna intryg i krzywd wydają wreszcie swój gorzki owoc. Śledzenie tego, jak historia Francji powoli zmierza w stronę nieuchronnego konfliktu, dało mi mnóstwo satysfakcji, ale też sporo do myślenia o tym, jak wielką cenę płacą całe narody za pychę i gwałtowne decyzje swoich władców.
To, co najbardziej uderzyło mnie w tym tomie, to dojmujące poczucie domykania się pewnego kręgu. Klątwa, która na początku wydawała się tylko groźnym słowem rzuconym ze stosu, w tej części objawia się w całej swojej straszliwej pełni, niszcząc po kolei nadzieje i plany kolejnych bohaterów. Podczas lektury czułem pewien smutek, patrząc, jak świat, który poznałem na początku tej podróży, powoli się rozpada, a miejsce dawnych potęg zajmuje chaos i niepewność jutra. Druon pokazuje tutaj niezwykłą dojrzałość w opisywaniu upadku – nie szuka taniego dramatyzmu, ale pozwala wydarzeniom płynąć naturalnym, choć tragicznym rytmem. Postacie, które przetrwały dotychczasowe burze, są już zmęczone i często pozbawione złudzeń, co czyni je w moich oczach jeszcze bardziej ludzkimi i autentycznymi.
Po zamknięciu tej ostatniej części poczułem dużą pustkę, ale i ogromną wdzięczność, że mogłem przejść przez całą tę historię od początku do końca. Te trzy tomiska uzmysłowiły mi, że największą siłą literatury historycznej nie są wcale opisane bitwy czy wielkie daty, ale prawda o ludzkich sercach, które potrafią być tak samo małe i mściwe, jak wielkie i zdolne do poświęceń. Druon stworzył dzieło ponadczasowe, które czyta się jednym tchem i o którym pamięta się jeszcze bardzo długo po odłożeniu książki na półkę. To była dla mnie naprawdę piękna, męska i wciągająca przygoda czytelnicza, do której z pewnością będę za jakiś czas wracał w myślach. Czuję ogromne zadowolenie, że dałem się porwać tej opowieści, bo pokazała mi, jak genialnie i porywająco można opowiadać o dawnych czasach, nie nudząc czytelnika ani przez jedną chwilę. Polecam nieustająco.



Komentarze
Prześlij komentarz