Sen powrotu Piotr Strzeżysz


/BEZDROŻA/

Sen powrotu Piotra Strzeżysza to książka, która trafiła do mnie w idealnym momencie i którą czytałem niesamowicie powoli, bo nie chciałem, żeby się skończyła.

Strzeżysz opisuje w niej rowerową podróż przez obie Ameryki, od Alaski po Patagonię, ale nie jest to typowy reportaż podróżniczy ani przewodnik. Zamiast opisów zabytków dostajemy mieszankę utkaną z wydarzeń, wnikliwych obserwacji i osobistych doświadczeń. To wciągająca opowieść o byciu w drodze, o tęsknocie, o marzeniach, ale przede wszystkim opowieść o wielorako rozumianym poszukiwaniu: siebie, innych, swojego miejsca i czasu.

To, co mnie w niej absolutnie zachwyciło i wyróżnia ją na tle innych książek podróżniczych, to cytaty z Muminków, które Strzeżysz wplata w każdy rozdział jako motta. W pierwszej chwili myślałem, że to żart, a potem zrozumiałem, że to idealny klucz. Bo to jest książka o takim muminkowym patrzeniu na świat, z czułością i filozofią, a nie z gonitwą za rekordem kilometrów. Tove Jansson pasuje tu idealnie.

Dla mnie Sen powrotu to niezwykle spokojna lektura, relaksująca wręcz. Nie ma tu pędu, nie ma dramatyzowania. Jest za to zachwyt nad światem, nad spotkanymi ludźmi, nad tym, jak zmienia się światło o poranku, kiedy śpisz w namiocie gdzieś w Andach. Czyta się ją jak kołysankę, ale taką, która zmusza do myślenia. To książka o tym, że powrót jest tak samo ważny jak wyruszenie, a może nawet ważniejszy, bo przez całą drogę śni się o domu, a potem dom śni o drodze.

Jeśli szukacie książki, która was uspokoi, wyciszy i da oddech, to jest to idealny wybór. Ja do niej wracam jak do ulubionego koca.

Komentarze

Popularne posty