Tańczymy już tylko w Zaduszki. Reportaże z Ameryki Łacińskiej Szymon Opryszek, Maria Hawranek
„Tańczymy już tylko w Zaduszki. Reportaże z Ameryki Łacińskiej” to książka, która totalnie wywróciła moje wyobrażenie o tamtym kontynencie.
Autorzy, ona reporterka „Dużego Formatu”, on laureat Pióra Nadziei Amnesty International, nie jadą tam, gdzie jeżdżą wszyscy. Świadomie odwiedzają miejsca, które kontrastują z tradycyjnymi wyobrażeniami o Ameryce Łacińskiej. Nie ma tu Machu Picchu i Copacabany z pocztówek.
„Tańczymy już tylko w Zaduszki” to mozaikowy portret innej, mniej znanej Ameryki, którą tworzą małe społeczności egzystujące na peryferiach świata i czasu. To złożony portret mało znanej części kontynentu, tworzonej przez społeczności, które żyją na obrzeżach globalnego świata i współczesności. I autorzy opowiadają przede wszystkim o ludziach.
Mamy tu kilkanaście historii i każda jest inna. Tytułowe Zaduszki to historia z Gwatemali, gdzie jednego dnia w roku na cmentarzu naprawdę się tańczy, pije i świętuje ze zmarłymi, bo śmierć jest częścią życia, a nie jego końcem. Jest historia o mennonitach w Boliwii, którzy żyją, jakby czas zatrzymał się sto lat temu, bez prądu i bez samochodów. Jest o potomkach polskich emigrantów w Brazylii, którzy wciąż mówią gwarą sprzed wieku.
To, co mnie ujęło, to brak oceniania. Hawranek i Opryszek nie jadą tam pouczać, nie szukają sensacji. Po prostu słuchają. Ich bohaterowie są dziwni, czasem niewygodni, czasem śmieszni, ale zawsze prawdziwi. To nie jest Ameryka z filmów, to Ameryka, która normalnie nie występuje w powszechnej świadomości geograficznej Polaków.
Dla mnie to solidna porcja bardzo dobrej literatury reporterskiej, która wciąga od pierwszych zdań. Jeśli lubicie Kapuścińskiego, Domosławskiego, to będziecie zachwyceni, ale to jest reporterski głos młodego pokolenia, bardziej czuły, mniej kolonialny. Bardzo polecam, zwłaszcza jeśli myślicie, że o Ameryce Łacińskiej już wszystko wiecie.



Komentarze
Prześlij komentarz