Waga Bartłomiej Basiura


/VIDEOGRAF/

„Waga” Bartłomieja Basiury to książka, którą odłożyłem przed chwilą, dochodząc do wniosku, że polska policja i osoby wplątane w mroczne intrygi powinny dostawać dodatek za pracę w absolutnie ekstremalnych warunkach psychicznych. Zamykasz ten thriller i pierwsze, co czujesz, to potrzeba głębokiego oddechu. Autor serwuje czytelnikowi historię, w której ciężar gatunkowy jest tak duży, że tytułowa waga przestaje być tylko rekwizytem, a staje się symboliczno-moralnym imadłem dokręcanym na głowie każdego bohatera.

Fabuła wciąga w ponury świat, gdzie nic nie jest czarno-białe, a sprawiedliwość przypomina rozregulowany mechanizm. Główna postać trafia w sam środek skomplikowanej układanki, w której każde posunięcie grozi natychmiastowym wybuchem. Umiejętnie dawkowane napięcie sprawia, że czytelnik czuje się jak w trakcie przeglądu technicznego własnego układu krążenia – tętno skacze z rozdziału na rozdział, a autor z wrodzoną bezwzględnością podrzuca kolejne podejrzane wątki. Zamiast spokojnej analizy dowodów otrzymujemy prawdziwy maraton niepewności, w którym każdy ukrywa jakiś mroczny sekret, a zaufanie do kogokolwiek okazuje się prostą drogą do kłopotów.

Basiura pisze niezwykle sprawnie i lekko, chociaż tematyka do najłatwiejszych nie należy. Świetnie udaje mu się utrzymać tempo, przez co książkę pochłania się błyskawicznie – idealnie na jeden, dwa wieczory z dreszczykiem. Największą zaletą tej historii jest to, jak genialnie punktuje ludzkie słabości, grzechy i konsekwencje decyzji podjętych pod wpływem emocji. Pokazuje, jak bardzo skomplikowana potrafi być ludzka natura, gdy przyjdzie jej zmierzyć się z sytuacją ostateczną.

Po przeczytaniu tej powieści zostaje się z prostym stwierdzeniem: świat kryminalnych tajemnic jest wyjątkowo męczący, a próba zważenia win i racji poszczególnych postaci wymagałaby chyba kalkulatora z funkcją przewidywania przyszłości. Jeśli ktoś szuka mocnego, polskiego thrillera, który trzyma za gardło i nie puszcza aż do samego końca, ta pozycja sprawdzi się idealnie. Tylko warto przygotować sobie mocną herbatę, bo po tej lekturze sen nie przychodzi od razu.

Komentarze

Popularne posty