Spisek Tudorów Christopher W. Gortner


/MIĘDZY SŁOWAMI/ 

„Spisek Tudorów” Christophera W. Gortnera to powieść, od której odtrąciłem się dosłownie przed chwilą, z niepokojącym wrażeniem, że w XVI-wiecznym Londynie samo wyjście po bułki do piekarni wymagało wcześniejszego sporządzenia testamentu. Zamykasz ten drugi tom cyklu i pierwsza myśl, jaka cię uderza, to ogromna ulga, że w naszych czasach szczytem politycznej agresji są złośliwe wpisy w mediach społecznościowych. U Gortnera zmiana na stanowisku władcy nie oznacza bowiem dymisji rządu, ale masowe ścinanie głów i płonące wezwania do nawrócenia.

Jest rok 1553 i na angielskim tronie zasiada Maria I Tudor, do której za chwilę na stałe przylgnie potworny przydomek Krwawa Maria. Nowa monarchini z gorliwością fanatyka próbuje zawrócić bieg historii, przywrócić w państwie katolicyzm i wydać się za hiszpańskiego króla. Poddani dostają od tego głowy, w stolicy wrze od spisków, a jedyną nadzieją dla protestantów staje się młodziutka księżniczka Elżbieta. W sam środek tego politycznego topora po raz kolejny wpada Brendan Prescott. Chłopak po wydarzeniach z pierwszego tomu chciałby pewnie po prostu zjeść ciepły obiad i spokojnie pożyć, ale zamiast tego staje się podwójnym agentem, lawirującym między dworem rozchwianej Marii a uwięzioną Elżbietą.

To rewelacyjnie skonstruowany, dynamiczny kryminał historyczny, w którym klimat gęstnieje z każdym rozdziałem. Gortner kapitalnie oddaje aurę nieustannego strachu – na dworze Marii dosłownie każdy każdego obserwuje, ściany mają uszy, a niewłaściwe spojrzenie albo przechwycony list mogą zaprowadzić człowieka bezpośrednio do celi w Tower. Brendan biega więc po ciemnych uliczkach Londynu, unikając sztyletów, próbując odtworzyć sieci intryg i decydując, komu tak naprawdę może powierzyć własne życie.

Powieść czyta się błyskawicznie, niemal jednym tchem. Gortner zachowuje świetne tempo: jest tu mnóstwo zwrotów akcji, niebezpiecznych pojedynków, skradania się w pałacowych zakamarkach i zdrady na najwyższych szczeblach władzy. Prawda historyczna idealnie zespaja się z fikcją, dając mięsistą opowieść o tym, jak ogromną cenę płaci się za przebywanie zbyt blisko korony.

Jeśli podobał ci się „Sekret Tudorów” albo ogólnie lubisz duszne, szpiegowskie historie osadzone w renesansowych realiach, „Spisek Tudorów” dostarczy ci doskonałej, pełnej napięcia rozrywki na wieczór. Tylko nie daj się nikomu podglądać podczas czytania – w świecie Marii Tudor nawet to mogłoby zostać uznane za spisek...



Komentarze

Popularne posty