Patyk Hanna Samson



/ZNAK Literanova/

Hanna Samson, będąca psychologiem i feministką, w swoich książkach nieustannie podejmuje temat kondycji kobiet we współczesnym świecie. Jej powieść Patyk idealnie wpisuje się w ten nurt, choć sama warstwa fabularna służy tu przede wszystkim jako pretekst do snucia rozważań terapeutyczno-społecznych.

Historia przedstawiona w książce skupia się na Barbarze (Baśce) – na co dzień poukładanej, wręcz nudnawej pracoholiczce, której życie w jednym momencie wywraca się do góry nogami. W ciemnym podziemnym garażu zostaje brutalnie zaatakowana przez nieznajomego mężczyznę. W odruchu obrony śmiertelnie rani napastnika, po czym w panice ucieka z miejsca zdarzenia. Traumatyczne wydarzenie i strach przed aresztowaniem stają się dla niej pożywką do narastającej paranoi oraz wyzwalaczem, który zmusza ją do konfrontacji z przeszłością. Baśka ucieka do rodzinnej Łodzi, uciekając zarazem w lata dzieciństwa i młodości. Zaczyna analizować trudne relacje z matką, dawne krzywdy, zawiedzione miłości oraz pierwsze doznane traumy, które ukształtowały jej obecną, pełną wycofania postawę.

Sam pomysł wyjściowy jest mocny – ekstremalne wydarzenie staje się łomem, którym bohaterka wyważa drzwi do własnej podświadomości. Wątek kryminalno-thrillerowy i ucieczka przed sprawiedliwością szybko jednak ustępują miejsca swoistej „terapii na papierze”. Samson wykorzystuje postać Barbary, by wysunąć szerokie teorie na temat roli kobiety w społeczeństwie, mechanizmów obronnych, dziedziczonych urazów oraz tego, jak nawet drobne wydarzenia z przeszłości potrafią zablokować naszą wolność i autentyczność na całe dekady.

I tu pojawia się główny zarzut wobec tej powieści: książka potężnie cierpi z powodu braku literackiej dyscypliny.

Choć intencje autorki są jasne, a temat dojrzałości emocjonalnej niezwykle ważny, to wykonanie bywa wyjątkowo irytujące. Powieść wyraźnie pęka na pół. Z jednej strony mamy konkretną, dynamiczną sytuację fabularną, a z drugiej – przeładowane, rozwlekłe wywody, które sprawiają wrażenie odczepionych od samej akcji. Samson zbyt często zrzuca z siebie rolę powieściopisarki na rzecz roli wykładowczyni czy psychoterapeutki.

Znaczna część przemyśleń i dygresji narratorki brzmi jak żywcem wyjęta z poradnika psychologicznego albo z publicystycznego felietonu. Przemyślenia te, zamiast naturalnie wypływać z działań bohaterów i budować napięcie, zatrzymują historię w miejscu. Często są to dygresje na sobie tylko znane, czysto teoretyczne tematy, które niczego nie wnoszą ani do rozwoju Barbary, ani do samej intrygi. Autorka ma tendencję do dopowiadania wszystkiego wprost, nie zostawiając czytelnikowi miejsca na własne wnioski, przez co proza staje się łopatologiczna i momentami przegadana.

Ostatecznie Patyk pozostaje pozycją nierówną. Z jednej strony to wartościowy głos w dyskusji o kobiecej traumie, uwalnianiu się od oczekiwań innych i prawie do obrony własnej autonomii. Z drugiej – literatura, która zbyt często poświęca płynność opowieści na rzecz publicystycznego kaznodziejstwa. Dla osób szukających gęstej prozy psychologicznej natłok felietonowych wtrętów może okazać się po prostu męczący.

Komentarze

Popularne posty