Powrót na Wyspę Potępionych Melissa de la Cruz




/EGMONT/

Powrót na Wyspę Potępionych Melissy de la Cruz (czyli drugi tom serii Następcy) to książka, która kupiła mnie dokładnie tym samym, co pierwsza część – bezpretensjonalną, lekką i niesamowicie barwną rozrywką. Jeśli po lekturze jedynki polubiłeś te dzieciaki i specyficzny, bajkowo-mroczny świat Disneya wywrócony na lewą stronę, to ten powrót da Ci mnóstwo czystej frajdy.

W tej powieści najbardziej podobało mi się to, jak autorka rozwija motyw zderzenia dwóch światów i trudnej aklimatyzacji. Mal, Evie, Jay i Carlos próbują wrosnąć w idealne, cukierkowe królestwo Auradonu. Śledziłem ich zmagania z uśmiechem, bo De la Cruz świetnie pokazuje, że nie da się z dnia na dzień zapomnieć o nawykach z Wyspy Potępionych. Te dzieciaki, zakorzenione w świecie, gdzie trzeba było walczyć o swoje, nagle muszą radzić sobie z etykietą, szkolnymi obowiązkami i faktem, że nikt od nich nie ucieka z krzykiem. Ta ich nieporadność i próby bycia „dobrymi” są po prostu bardzo ludzkie i sympatyczne.

Sama fabuła dostaje porządnego kopa, kiedy bohaterowie znajdują ukrytą wiadomość i zdają sobie sprawę, że w Auradonie dzieje się coś niedobrego, a tropy prowadzą z powrotem na ich starą, ponurą wyspę. Powrót w rodzinne strony to świetny moment w książce. Zamiast bezpiecznych szkolnych korytarzy znowu dostajemy ten brudny, przerysowany, łotrowski klimat, który w tej serii bawi najbardziej. Intryga nie jest może przesadnie skomplikowana, ale pędzi do przodu w takim tempie, że przez rozdziały dosłownie się płynie.

Ogromnym plusem są dla mnie relacje między bohaterami. Ta czwórka to zgrana paczka, a ich wzajemna lojalność, podszyta nastoletnimi dylematami i pierwszymi miłościami, została opisana z dużym ciepłem. Autorka ma bardzo lekkie pióro, pisze prosto, dynamicznie i z dużym humorem, dzięki czemu książka idealnie sprawdza się jako totalny reset po ciężkim dniu.

Dla mnie była to lektura szalenie przyjemna i odprężająca. Powrót na Wyspę Potępionych to po prostu modelowa kontynuacja książki młodzieżowej – nie sili się na głębokie traktaty filozoficzne, ale dostarcza dokładnie tego, czego od niej oczekujesz: świetnej przygody, mnóstwa disneyowskich smaczków i bohaterów, których po prostu nie da się nie lubić. Jeśli podobał Ci się początek tej historii, ten tom łykniesz na raz.


Książkę otrzymałem dzięki uprzejmości Wydawnictwa Egmont.



Komentarze

Popularne posty