Angele Dei Dariusz Domagalski



/REBIS/


Odwieczna walka dobra ze złem fascynuje ludzi od zarania dziejów. Rozgrywa się na naszych oczach, choć nie wszyscy są godni tego, aby ją ujrzeć, a tym bardziej wziąć w niej udział. Cały ten wstęp brzmi wprawdzie jak górnolotna zapowiedź co rusz wydawanych powieści, które za cel obrały sobie opisanie takiego starcia w jak najbardziej zajmujący sposób, ale... taka właśnie jest ta książka.

Angele Dei przenosi nas w sam środek konfliktu – w Niebiosach trwa niekończąca się wojna, w wyniku której galaktyki gasną, a gwiazdy zmieniają się w pył. Bóg odszedł, a Jego miejsce zajął Metatron – główny skryba Najwyższego, który uważa, że tylko on jest godzien zastąpić Ojca. Dodatkowe zamieszanie wywołuje odwieczne prawo nakazujące wielbić ludzi – co budzi sprzeciw nie tylko wśród upadłych aniołów. Zawiązuje się koalicja mająca na celu zniszczenie tablic, które przed wiekami Mojżesz otrzymał od Boga, i wymazanie wszelkich wzmianek o przymierzu. W tym celu ruszają zakrojone na szeroką skalę poszukiwania Arki Przymierza oraz jej zawartości. W całą tę niewesołą sytuację zostaje wciągnięty pewien pisarz – Karol Burzyński. Dowiaduje się on, że jest jednym ze strażników, problem jednak w tym, że nie ma pojęcia, co to właściwie oznacza.

Aniołowie i ich epickie bitwy od dawna stanowili wdzięczny temat licznych powieści oraz opracowań. Autor w swojej wersji stworzył historię, którą czyta się naprawdę dobrze – to trzeba mu przyznać. Niektórym czytelnikom mogą się jednak nie spodobać jego sugestie, jakoby Jezus był w rzeczywistości synem archanioła Gabriela i Maryi. Trzeba przyznać, że to dość kontrowersyjna teza.

Ciekawie wypada również motyw Boga, który znika, by nagle objawić się wśród aniołów pod postacią pewnego... ale to już pozostawiam czytelnikom. Mnie ta scena nieodparcie skojarzyła się z jednym z odcinków serialu Supernatural. Być może autor się nim wzorował, trudno powiedzieć.

Książka mi się podobała. Na pewno nie jest to lektura idealna – świetny pomysł nie został w pełni wykorzystany, a autor sprawił na mnie wrażenie osoby, która wymyśliła świetną historię, ubrała ją w słowa, po czym postanowiła jak najszybciej zakończyć swoją opowieść. Mimo to ma w sobie to coś.

Książkę otrzymałem dzięki uprzejmości Wydawnictwa Rebis.


Komentarze

Popularne posty