Cień matki Diane Chamberlain


/PRÓSZYŃSKI I S-KA/

Ostatnio dużo osób zarzuca mi, że czytam romanse. To się nie godzi, mówią. Tyle dobrych książek czeka na półkach – o niestworzonych światach albo o przyszłości Ziemi, która bywa albo bardzo różowa, albo wyjątkowo daleka od optymizmu. Mogę tylko odpowiedzieć, że w zalewie pozycji, które najbardziej lubię, na przykład science fiction, czasem mam ochotę oderwać się od rzeczywistości i sięgnąć po literaturę, która głosi, że „Kobiety to czytają”. W wolnej chwili sięgnąłem więc po najnowszą powieść Diane Chamberlain. Autorka nie jest mi zupełnie nieznana, dlatego mniej więcej wiedziałem, czego mogę się spodziewać.

„Cień matki” to w dużym skrócie historia kobiety, która po tragicznej śmierci matki zaczyna odkrywać jej mroczne oblicze. I jeśli uważacie, że opisy na okładkach kłamią, koniecznie zajrzyjcie do tej książki. Ten sekret ani samo jego odkrywanie nie okazały się jednak aż tak mroczne, jak się spodziewałem. Chyba że przeczytałem już tyle, iż niewiele jest w stanie mnie zaskoczyć – nawet najbardziej mroczne tajemnice. Kto wie.

Podsumowując – całkiem przyjemna lektura. Chamberlain znana jest z lekkiego pióra, a dodatkowo w swoich powieściach nie skupia się wyłącznie na romansie, czego osobiście nie znoszę, i za to należy się jej uznanie. W tej historii można też odnaleźć przestrogę, że nie wszystkie tajemnice powinny zostać odkryte. Nigdy nie wiadomo, jak ludzie na nie zareagują. A skoro tajemnica miała być naprawdę mroczna, spodziewałem się jednak większego zaskoczenia. Polecam..

Komentarze

Popularne posty