Milenium John Varley
Kiedy po raz pierwszy zetknąłem się z pomysłem stojącym za „Milenium” Johna Varleya, od razu poczułem, że mam do czynienia z jedną z najbardziej oryginalnych koncepcji podróży w czasie w literaturze science fiction. Pomysł, by ludzie z odległej, umierającej i skrajnie zanieczyszczonej przyszłości cofali się do naszych czasów tylko po to, by porywać pasażerów samolotów tuż przed ich nieuchronną katastrofą, wydał mi się genialny w swojej ponurej logice. Varley w mistrzowski sposób połączył klasyczną fantastykę naukową z trzymającym w napięciu thrillerem katastroficznym, unikając przy tym prostych ocen moralnych i ogranych schematów o bezmyślnym ratowaniu świata.
Sercem fabuły jest spotkanie ziemskiego śledczego badającego wypadki lotnicze, Billa Smitha, oraz Louise Baltimore – zdesperowanej podróżniczki w czasie z przyszłości. To właśnie zderzenie ich dwóch zupełnie różnych perspektyw nadaje powieści wyjątkowy, melancholijny klimat. Z jednej strony otrzymujemy szarą, drobiazgową rzeczywistość żmudnego dochodzenia powypadkowego, z drugiej – cyniczny i schorowany świat przyszłości, w którym ludzkość dogorywa, walcząc już nie o rozwój, lecz o samo przetrwanie.
Największą siłą „Millennium” nie są jednak same paradoksy czasowe ani skomplikowane mechanizmy podróży w czasie. To przede wszystkim opowieść o ludziach postawionych w sytuacji, w której nie ma dobrych wyborów. Varley pokazuje, jak daleko człowiek może się posunąć, kiedy stawką staje się przetrwanie całego gatunku. To historia o granicach człowieczeństwa, o desperacji i o tym, czy cel może kiedykolwiek usprawiedliwić środki.
„Millennium” to opowieść o świecie, w którym ratunek nie zawsze oznacza zwycięstwo, a czasem jedynym, co pozostaje człowiekowi, jest próba ocalenia choćby niewielkiego fragmentu tego, co skazane było na zagładę.
Patrząc na powieść z dystansu, można jednak zauważyć kilka słabszych elementów. Relacja między głównymi bohaterami momentami rozwija się zbyt szybko, przez co wątek romantyczny nie zawsze przekonuje i chwilami wydaje się nieco wymuszony. Odniosłem również wrażenie, że w drugiej części książki autor poświęca trochę zbyt wiele miejsca na wyjaśnianie zasad działania podróży w czasie, przez co tempo historii miejscami zwalnia.
Nie zmienia to jednak faktu, że „Millennium” pozostaje niezwykle klimatyczną i prowokującą do myślenia powieścią. To nie tylko historia o podróżach w czasie i katastrofach lotniczych, ale przede wszystkim gorzka refleksja nad ceną przetrwania oraz pytanie, ile człowiek jest w stanie poświęcić w imię nadziei na lepsze jutro.



Komentarze
Prześlij komentarz