Universal Monsters: Potwór z Czarnej Laguny Żyje! V Ram, Dan Watters, Matthew Roberts.
Komiks, który pozytywnie mnie zaskoczył, bo zamiast być kolejnym odgrzewanym kotletem z lat 50., okazuje się pełnoprawną kontynuacją klasycznego filmu z 1954 roku. Twórcy biorą na warsztat mitologię Gill-mana i pokazują, że historia o stworzeniu z Czarnej Laguny wciąż ma coś ciekawego do powiedzenia. Nie dostajemy prostego powrotu do znanego schematu, ale opowieść, która zaczyna się tam, gdzie zakończył się film – od losu istoty wyrwanej z własnego świata i zmuszonej do konfrontacji z ludźmi.
Twórcy bardzo ciekawie podchodzą do samego motywu potwora. Gill-man nie jest tutaj bezmyślną bestią polującą na ludzi, ale raczej tragiczną postacią, która staje się ofiarą ludzkiej ciekawości, ambicji i potrzeby podporządkowania sobie wszystkiego, co nieznane. Czarna Laguna przestaje być tylko tajemniczym miejscem z legend, a staje się symbolem świata, który człowiek próbuje za wszelką cenę przejąć i wykorzystać.
Fabuła przenosi nas do czasów, w których niezwykłe stworzenie staje się obiektem zainteresowania naukowców i ludzi chcących zamknąć naturę w ramach eksperymentu. Oczywiście takie podejście nie może skończyć się dobrze. Najbardziej podobało mi się jednak to, że autorzy nie dzielą bohaterów na prosty podział dobra i zła. Każdy ma swoje racje, ale też swoje winy, a pytanie o to, kto jest prawdziwym potworem, pozostaje z czytelnikiem na długo.
Ogromnym atutem komiksu są rysunki Matthew Robertsa. To właśnie warstwa wizualna buduje niezwykły klimat tej historii. Kadry są ciężkie, mroczne i pełne wilgoci, dzięki czemu niemal można poczuć duszną atmosferę zamkniętych pomieszczeń, bagien oraz podwodnego świata. Kreska jest momentami brudna i niepokojąca, idealnie pasując do opowieści o samotności, wyobcowaniu i strachu przed tym, czego nie rozumiemy.
Największe wrażenie zrobiło na mnie to, że twórcy potrafili tchnąć nowe życie w postać, która mogła wydawać się już dawno zamkniętym rozdziałem historii kina grozy. Zamiast kopiować dawny klimat, wykorzystali go jako fundament do stworzenia czegoś bardziej współczesnego i refleksyjnego. Universal Monsters: Potwór z Czarnej Laguny Żyje! to dla mnie udany hołd dla klasycznego horroru. Komiks szanuje dziedzictwo Universalu, ale jednocześnie nie boi się pokazać znanej historii z innej perspektywy. To mroczna i klimatyczna opowieść, która udowadnia, że nawet najstarsze potwory mogą jeszcze wywołać emocje.






Komentarze
Prześlij komentarz