Morze po kolana Marcin Kołodziejczyk Marcin Podolec
„Morze po kolana” to komiks reportażowy Marcina Kołodziejczyka (tekst) i Marcina Podolca (rysunki), adaptacja reportażu. Podtytuł mówi wszystko – to komiks o miłości, śmierci i nudzie.
I to jest komiks inny od większości tych, które do tej pory miałem okazję czytać. Przyzwyczaiłem się, że komiks kojarzy się przede wszystkim z akcją, superbohaterami, pojedynkami i ratowaniem świata, a tutaj dostajemy coś znacznie bardziej przyziemnego.
Główny bohater to Marian, którego wielka miejska kariera-ucieczka zakończyła się na kilku semestrach nieukończonej polonistyki, po części przez alkohol. Wraca do swojej wsi nad morze, do kolegów, którzy nigdy nie mieli zamiaru wyjeżdżać w poszukiwaniu lepszego życia. Autorzy zabierają nas do nadmorskiego letniska po sezonie, kiedy niebo szarzeje, od morza wieje, a turyści opuścili pensjonaty i pola namiotowe. Zostaje dziura zabita dechami.
Nie ma tu wielkich bohaterów, niezwykłych mocy ani spektakularnych wydarzeń. Jest za to polska prowincja pokazana bez wielkich słów i bez popularnych ideologii. Jest surowe życie, ludzie próbujący jakoś poukładać sobie codzienność, ich marzenia, rozczarowania, samotność i nuda. Wszystko przedstawione bez specjalnego upiększania, ale też bez robienia z tych ludzi karykatur.
I właśnie to najbardziej mi się spodobało. Autorzy pokazują, że komiks nie musi pędzić od jednej przygody do drugiej, żeby zainteresować czytelnika. Rysunki Podolca są oszczędne, czasem brzydkie, ale idealnie pasują do tej szarości. Można opowiedzieć historię o zwyczajnych ludziach i ich zwyczajnym życiu, a mimo to stworzyć coś, co chce się czytać do końca.
„Morze po kolana” to dla mnie ciekawa odmiana i dowód na to, że komiks może mieć naprawdę wiele twarzy. Polecam szczególnie tym, którzy chcieliby na chwilę odpocząć od superbohaterów i wielkich widowisk.





Komentarze
Prześlij komentarz