Pani Zwycięstwa Paweł Fleszar

 



„Pani Zwycięstwa” Pawła Fleszara to książka, po którą sięgnąłem z ciekawością, bo opis zapowiadał połączenie kryminału, sportu, zagadki sprzed lat i krakowskiego klimatu. I rzeczywiście, napisałeś powieść, w której tych elementów nie brakuje. Nie wszystko jednak zagrało u mnie tak dobrze, jakbym sobie tego życzył, dlatego po lekturze zostałem z dość mieszanymi odczuciami.

Początek jest mocny. Maciej i Karolina podczas spaceru nad Wisłą znajdują zwłoki mężczyzny z poderżniętym gardłem i od tego momentu zostają wciągnięci w historię, która szybko okazuje się znacznie większa, niż mogliby przypuszczać. W centrum całej afery znajduje się zaginione trofeum – Złota Nike, czyli słynny Puchar Jules’a Rimeta, wręczany zwycięzcom mistrzostw świata w piłce nożnej. Sam pomysł wykorzystania prawdziwej historii zaginionego pucharu jako fundamentu fikcyjnej opowieści uważam za bardzo dobry. Daje to książce dodatkowy smaczek, bo podczas czytania można zastanawiać się, gdzie kończą się fakty, a zaczyna literacka fantazja.

Podobało mi się również osadzenie historii w Krakowie. Nie jest to tylko przypadkowe tło, ale miejsce, które żyje razem z bohaterami. Spacerujemy ulicami miasta, zaglądamy w mniej oczywiste miejsca, a sportowe środowisko pozwala zajrzeć za kulisy świata dziennikarzy, klubów i ludzi, dla których futbol jest czymś znacznie ważniejszym niż zwykłą rozrywką. Widać, że znasz temat i że piłka nożna nie została tutaj dodana wyłącznie po to, żeby książka wyróżniała się na półce.

I właśnie z tym elementem miałem jednak największy problem. Momentami informacje dotyczące futbolu, zawodników, spotkań i historii sportu zaczynały mnie zwyczajnie nużyć. Dla osoby mocno zainteresowanej piłką nożną będą zapewne dodatkową atrakcją, ale ja nie zawsze potrzebowałem aż tak szczegółowego wchodzenia w tę tematykę. W kilku miejscach miałem wrażenie, że historia zwalnia, żeby zrobić miejsce dla kolejnych sportowych ciekawostek.

Nie zawsze przekonywali mnie również bohaterowie i ich relacje. Sam pomysł na Macieja jest interesujący, a jego dziennikarskie dociekania dobrze pasują do kryminalnej fabuły, ale nie wszystkie zachowania postaci wydały mi się równie naturalne. Szczególnie w relacjach osobistych zdarzały się momenty, w których zamiast przeżywać wydarzenia razem z bohaterami, obserwowałem je trochę z dystansu. Nie oznacza to jednak, że bohaterowie są nieudani – po prostu nie z każdym z nich udało mi się nawiązać taką więź, jakiej oczekiwałem.

Na plus zdecydowanie zapisuję natomiast samą zagadkę. Poszukiwanie Złotej Nike daje fabule przygodowy charakter, a kolejne informacje odsłaniane są stopniowo. Są zwroty akcji, tajemnice i wydarzenia, które pozwalają spojrzeć na wcześniejsze fragmenty historii z innej perspektywy. Napisałeś tę część sprawnie i kilka razy udało Ci się mnie zaskoczyć. Podobało mi się również połączenie dwóch planów czasowych i sposób, w jaki wydarzenia z przeszłości wpływają na teraźniejszość.

„Pani Zwycięstwa” nie jest więc książką, która zachwyciła mnie od początku do końca, ale zdecydowanie nie żałuję, że po nią sięgnąłem. To ciekawa mieszanka kryminału, sensacji, przygody, romansu i sportowej historii, z bardzo interesującym pomysłem wyjściowym. Nie wszystkie elementy przypadły mi do gustu, a niektóre fragmenty wydały mi się zbyt rozwleczone, jednak sama zagadka zaginionego trofeum potrafi skutecznie przyciągnąć uwagę.

Jeśli lubicie kryminały z historyczną tajemnicą, sportowym tłem i akcją rozgrywającą się między Krakowem a innymi zakątkami Europy, „Pani Zwycięstwa” może być dla Was ciekawą propozycją. Ja wprawdzie nie wyszedłem z tej lektury jako wielki fan futbolu, ale z pewnością zapamiętam Złotą Nike i historię jej zaginięcia.


Komentarze

Popularne posty