Pierwszy dżentelmen James Patterson Bill Clinton

 



Zasiadając do powieści „Pierwszy dżentelmen” autorstwa Billa Clintona i Jamesa Pattersona, miałem w głowie konkretne oczekiwania i spodziewałem się klasycznej powtórki ze znanych schematów politycznego sensacyjniaka. Znałem ich wcześniejsze wspólne prace i wiedziałem, na co stać ten pisarski duet, ale ta konkretna historia wyjątkowo mocno przykuła moją uwagę od samego początku. Wizja urzędującej prezydentki Stanów Zjednoczonych, której mąż – tytułowy pierwszy dżentelmen oraz dawny gwiazdor sportu – zostaje nagle uwikłany w mroczne oskarżenie o morderstwo sprzed lat, brzmiała jak idealny przepis na wciągający wieczór. Pytanie tylko, czy autorzy nie przesadzili z głębią tej intrygi i czy uda im się utrzymać wysoki poziom.

Szybko przekonałem się, że ta książka stoi przede wszystkim bezlitosnym, wręcz zabójczym tempem. Struktura oparta na bardzo krótkich, dynamicznych rozdziałach sprawia, że strony przewracają się praktycznie same, a myśli krążą wyłącznie wokół opisywanej historii. Sytuacja, w której para dociekliwych dziennikarzy śledczych zaczyna rozgrzebywać sprawę zaginięcia młodej kobiety sprzed dekad, natychmiast wywołuje spory niepokój. Im głębiej bohaterowie kopią, tym wyraźniej widać, że ktoś z bardzo wysokich kręgów robi dosłownie wszystko, by prawda nigdy nie wyszła na jaw. Kolejne pytania mnożą się w zastraszającym tempie, a świadkowie milkną lub znikają w niewyjaśnionych okolicznościach.

To, co  uderzyło mnie w trakcie czytania, to  wiarygodny obraz politycznych kulis. Widać tutaj ogromny wkład Billa Clintona, który doskonale zna mechanizmy rządzące Waszyngtonem, oprawę medialną oraz bezwzględne reguły kampanii wyborczej. Gra pozorów, ciągły nacisk ze strony opinii publicznej oraz sztabowców walczących o reelekcję wypadają nadzwyczaj realnie i przekonująco. Z kolei ręka Jamesa Pattersona gwarantuje, że historia ani na chwilę nie zwalnia biegu, serwując udane zwroty akcji i stale narastające napięcie.

Doceniam sposób, w jaki przedstawiono relacje między bohaterami uwikłanymi w ten polityczny i medialny koszmar. Ciężar decyzji podejmowanych pod ostrzałem kamer i w blasku fleszy jest niemal fizycznie odczuwalny podczas lektury. Otrzymujemy interesujący obraz ludzi, którzy muszą balansować między prywatnym zaufaniem do najbliższej osoby a wielką odpowiedzialnością za cały kraj. Ta osobista perspektywa nadaje fabule duży ładunek emocjonalny i sprawia, że szczerze kibicowałem bohaterom w dążeniu do prawdy.

Ostatecznie jestem  zadowolony z czasu spędzonego nad tą lekturą. „Pierwszy dżentelmen” okazał się dopracowanym, płynnie napisanym dreszczowcem politycznym, który dostarczył mi  rozrywki. Choć nie szukałem w tej pozycji skomplikowanych filozoficznych przemyśleń, dostałem poprawnie  skrojony kryminał z realistycznym tłem. Polecam ten tytuł każdemu, kto lubi szybkimi krokami podążać za tajemnicą i ceni sobie historie pełne napięcia, politycznych zagrań oraz nie tak oczywistych rozwiązań.


Komentarze

Popularne posty