Thorgal Grzegorz Rosiński, Jean Van Hamme
Thorgal w wydaniu ze scenariuszem Jeana Van Hamme’a oraz – a przede wszystkim – z niezrównanymi rysunkami Grzegorza Rosińskiego to bezapelacyjnie jedno z największych osiągnięć w historii europejskiego komiksu. Lektura tomów, nad którymi pracował polski mistrz kreski, to dla mnie fascynująca podróż przez kilkadziesiąt lat ewolucji medium, które w rękach tego duetu stało się absolutnym dziełem sztuki. Przechodząc przez kolejne albumy, od surowej, pełnej dzikości „Zdradzonej oblubienicy” aż po monumentalne, malarskie arcydzieła w rodzaju „Sądniczek” czy „Ja, Jason”, mam świadomość obcowania z pozycją wybitną, która bezpowrotnie ukształtowała wyobraźnię kilku pokoleń miłośników powieści graficznych.
Fundamentem gigantycznego sukcesu tej serii jest kapitalne połączenie gatunkowe. Van Hamme i Rosiński stworzyli absolutnie unikalny świat, w którym mroczne, surowe legendy nordyckie, mitologia skandynawska i historyczne realia wczesnego średniowiecza bezszwowo mieszają się z elementami klasycznej fantasy oraz twardej fantastyki naukowej. Motyw kosmicznego pochodzenia głównego bohatera – „dziecka z gwiazd” wyrzuconego przez ocean na brzeg zamieszkany przez wikingów – nie zgrzyta z pogańskimi wierzeniami ani z obecnością bogów z Asgardu. Przeciwnie, ten kontrast tworzy niesamowite tło fabularne, w którym kosmiczna technologia i miecze ze stali ścierają się ze sobą w sposób tak naturalny, że ani przez moment nie mam poczucia, by podważało to spójność zaprezentowanego świata.
Jednak nawet najbardziej epicka scenografia byłaby niczym bez bohaterów z krwi i kości, a pod tym względem dzieło Rosińskiego i Van Hamme’a po prostu nokautuje konkurencję. Thorgal Aegirsson to protagonista absolutnie nietypowy jak na standardy męskiej literatury przygodowej. Choć jest wojownikiem wybitnym, obdarzonym niezwykłą siłą i sokolim wzrokiem, jego największym pragnieniem nie są podboje, sława, bogactwo czy władza. Thorgal chce po prostu żyć w spokoju, u boku ukochanej żony i dzieci, z dala od ludzkiej zawiści i mściwych spojrzeń bogów. To postać tragiczna, bezustannie wciągana w wir okrutnego losu, zmuszana do walki o przetrwanie swoich najbliższych. Jego determinacja i moralny kompas czynią go bohaterem niezwykle bliskim czytelnikowi.
Obok niego stoi cała plejada genialnie napisanych postaci drugoplanowych. Aaricia to nie bierna księżniczka czekająca na ratunek, lecz twarda, znosząca ciężkie próby kobieta, stanowiąca fundament całej rodziny. Dzieci Thorgala – obdarzony potężną mocą Jolan oraz dzika, nieokiełznana Louve – rozwijają się na naszych oczach, wyrastając na autonomiczne, skomplikowane postaci. I wreszcie Kriss de Valnor – absolutny majstersztyk w dziedzinie kreowania antagonistów. Bezwzględna, cyniczna, zmysłowa i nieprzewidywalna, a jednocześnie na swój sposób tragiczna i zdolna do wyższych uczuć. Relacja i napięcie pomiędzy Thorgalem a Kriss to jeden z najpotężniejszych motorów napędowych całej serii, serwujący czytelnikowi wybitne emocje i moralne niuanse.
Nie byłoby jednak fenomenu tej serii bez kunsztu graficznego Grzegorza Rosińskiego. To, co polski artysta wyczynia na planszach komiksowych, przechodzi wszelkie pojęcie. Początkowe tomy charakteryzują się klasyczną, bardzo precyzyjną, wręcz surową kreską i kreskowaniem, które idealnie oddają chłód północnych fiordów, wilgoć lasów i brutalność starć na miecze. Z biegiem lat styl Rosińskiego ewoluował, stając się coraz bardziej swobodny, dynamiczny i ekspresyjny. Kadrowanie w jego wykonaniu to mistrzostwo świata – potrafi jednym panelem, ukazującym samotną łódź na wzburzonym oceanie czy mroczną sylwetkę zamku na tle nieba, zbudować gęstszy klimat niż niejedna powieść na kilkuset stronach.
Prawdziwym przełomem i artystycznym szczytem okazują się jednak albumy malarskie, w których Rosiński zrezygnował z tradycyjnego konturu na rzecz bezpośredniego nakładania farb na plansze. Tomy takie jak „Zaraza” czy „Sądniczki” przypominają muzeum sztuki w formie komiksu. Każdy kadr staje się rodzajem małego obrazu olejnego, w którym światło, faktura plamy i nasycenie barw budują niesamowity, wręcz metafizyczny nastrój. Rysunki Rosińskiego posiadają niesamowitą dynamikę – czuć w nich ciężar zamachów mieczem, powiew mroźnego wiatru, zapach dymu ze spalonych wiosek i intymne ciepło rodzinnego domu.
Wszystko to sprawia, że seria tomów „Thorgala” stworzonych przez Grzegorza Rosińskiego to nie tylko wspaniała opowieść przygodowa, ale kamień milowy światowej popkultury. To dzieło kompletne: genialne w warstwie fabularnej, przełomowe pod względem kreacji bohaterów i olśniewające wizualnie. Przechodzenie przez te albumy jest doświadczeniem czystego zachwytu i dowodem na to, że komiks potrafi być sztuką najwyższego lotu.







Komentarze
Prześlij komentarz