Universal Monsters: Dracula James Tynion IV, Martin Simmonds
"Universal Monsters: Dracula" to komiks, na który czekałem i który totalnie mnie kupił, mimo że do klasycznego Drakuli podchodziłem już dziesiątki razy w różnych wersjach. To pierwszy tom nowej linii Universal Monsters, wydany u nas przez Lost in Time. Nie jest to jednak zwykły komiks grozy.
Twórcy wprost mówią, że wracają do korzeni, do potwora, od którego wszystko się zaczęło, czyli do filmu z 1931 roku. Historia zaczyna się krótko po tym, jak Demeter dopływa do Anglii, i na nowo poznajemy całą obsadę z filmu: doktora Sewarda, Jonathana Harkera i jego narzeczoną Minę, jej najlepszą przyjaciółkę Lucy i oczywiście Renfielda. Tynion zmienia jednak trochę punkt ciężkości. Główną postacią czyni doktora Sewarda, człowieka logiki i nauki, który próbuje znaleźć racjonalne wyjaśnienie dla czegoś, czego nie da się wytłumaczyć, podczas gdy jego córka powoli wpada pod urok tytułowego hrabiego. I to jest właśnie to, co najbardziej mnie ujęło. To nie jest kolejna adaptacja książki Stokera jeden do jednego. To opowieść o tym, jak Drakula rozprzestrzenia się jak zaraza, jak staje się strachem i pożądaniem, a w końcu także pewną ideą.
Simmonds rysuje to w sposób absolutnie obłędny. Jego plansze są malarskie, rozmyte, pełne czerwieni i czerni, jakby krew rozlewała się po papierze. Czasami postacie niemal znikają w plamach tuszu i to buduje klimat lepiej niż niejeden jumpscare. To horror gotycki, elegancki i duszny.
Robert Kirkman powiedział o tym komiksie, że to komiks o Drakuli, na który czekał całe życie, i ja się pod tym podpisuję. Widać, że twórcy kochają Universal Monsters i nie chcą robić z nich żartu ani uwspółcześniać ich na siłę. Zamiast tego biorą tę starą legendę i pokazują, dlaczego nadal działa. Bo Drakula to nie tylko wampir, ale też lęk przed obcym, przed utratą kontroli i przed tym, że ktoś z zewnątrz wejdzie do naszego uporządkowanego świata i całkowicie go przewróci. Dla mnie to komiks idealny na jesienny wieczór, przy zgaszonym świetle. Ma cztery zeszyty, czyta się go szybko, ale zostaje w pamięci na długo. Jeśli lubicie klasyczne horrory Universalu i szukacie czegoś, co ma klimat starego kina, ale jest opowiedziane współczesnym językiem komiksu z najwyższej półki, to bierzcie bez wahania.






Komentarze
Prześlij komentarz