Kaczor Donald. Kaczor Pracujący Różni autorzy



"Wielcy bohaterowie Disneya. Kaczor Donald. Kaczor pracujący" to album, który przeczytałem z wielkim uśmiechem na twarzy, bo w kapitalny sposób przypomina, za co od tylu dekad tak bardzo kochamy najsłynniejszego pechowca w historii komiksu. Kaczor Donald to postać, z którą niezwykle łatwo się utożsamić, a ten konkretny tom skupia się na jednym z najważniejszych i najbardziej rozpoznawalnych elementów jego codzienności: bezustannym poszukiwaniu zarobku i próbach utrzymania pracy.



Tom składa się z zestawu komiksowych historii, w których Donald ima się najróżniejszych, często absolutnie zwariowanych zajęć. Widzimy go w rolach profesjonalisty i amatora, starającego się spłacić długi u swojego chciwego wujka Sknerusa McKwacza, zdobyć uznanie w oczach Daisy czy po prostu zarobić na utrzymanie swoich trzech niesfornych siostrzeńców: Hyzia, Dyzia i Zyzia. Problem polega na tym, że niezależnie od tego, czy Donald zostaje strażakiem, dostawcą, ogrodnikiem, hyclem czy specjalistą od wysokich technologii, jego porywczy charakter, brak cierpliwości oraz absolutnie niesamowity pech zawsze prowadzą do nieuchronnej katastrofy.

To, co w tej serii zachwyca najbardziej, to klasyczny, ponadczasowy humor. Scenarzyści i rysownicy wykonali kawał świetnej roboty, serwując nam dynamiczne, pełne zwrotów akcji opowieści, które bawią do łez zarówno młodszych czytelników, jak i dorosłych wychowanych na Kaczorze Donaldzie. Dowcip opiera się tu nie tylko na slapstickowych sytuacjach i spektakularnych demolkach, ale również na genialnie napisanych dialogach i relacjach między bohaterami. Zderzenie naiwnego optymizmu Donalda z bezwzględnym pragmatyzmem Sknerusa albo złośliwościami kuzyna Gęgora tworzy idealny motor napędowy dla każdej z przedstawionych historii.


Od strony graficznej tom prezentuje się znakomicie. Kreska jest czysta, bardzo ekspresyjna i pełna energii. Kadrowanie idealnie oddaje tempo wydarzeń, a wyrazista mimika Donalda – od początkowej dumy i entuzjazmu, przez rosnącą frustrację, aż po absolutny wybuch wściekłości – to czyste mistrzostwo komiksowego rzemiosła. Rysunki są kolorowe, przejrzyste i niosą ze sobą cudowną, nostalgiczną nutę, która błyskawicznie przenosi czytelnika w lata dzieciństwa.

Komiks pokazuje również głębszą, niezwykle ciepłą stronę głównego bohatera. Choć Donald bywa porywczy, leniwy i potrafi wpaść w szał z byle powodu, to w gruncie rzeczy niezwykle ambitny i ciężko pracujący kaczor, który po każdej porażce potrafi wstać, otrzepać pióra i spróbować od nowa. To właśnie ta niezłomność i ludzkie słabości sprawiają, że kibicujemy mu w zmaganiach z przeciwnościami losu z całego serca.


To rewelacyjny, niesamowicie lekki i wciągający album na jeden lub dwa wieczory. Czytając go, miałem przede wszystkim ogromną frajdę z powrotu do bohatera, którego pamiętam od dzieciństwa. Donald nadal potrafi doprowadzić człowieka do śmiechu swoją porywczością, pechem i kolejnymi pomysłami, które niemal zawsze kończą się katastrofą. I chyba właśnie za to najbardziej go lubię – mimo wszystkich porażek nigdy się nie poddaje. Ten album przypomniał mi, że czasami naprawdę niewiele potrzeba, żeby po prostu usiąść z komiksem, uśmiechnąć się i na chwilę wrócić do czasów, kiedy przygody Kaczora Donalda były jedną z najprostszych przyjemności.


Komentarze

Popularne posty